Trudny zawód dla kobiet i dla mężczyzn
Muzyka jest nie tylko moim zawodem, ale i światem. Słucham jej prawie non stop – mówi Marzena Diakun, która w najbliższą niedzielę zadyryguje koncertem inauguracyjnym Wielkanocnego Festiwalu Beethovenowskiego.
Kiedy zaczynała pani dorosłe życie artystyczne, dyrygentka była kimś wyjątkowym. Kobiety narzekały, że jest im zdecydowanie trudniej zaistnieć. W ciągu ostatniej dekady sytuacja bardzo się zmieniła, właściwie każda orkiestra zaprasza dyrygentki. Jest zatem w pełni normalnie?
Zaskoczenie na widok kobiety dyrygującej, które ja odczuwałam, zniknęło. Dziś w dyrygowaniu liczy się przede wszystkim artystyczna jakość, a nie płeć. Jest to trudny zawód i dla kobiet, i dla mężczyzn; dyrygentów jest coraz więcej, orkiestr tyle samo lub mniej. Poziom dyrygentury światowej jest bardzo wysoki, konkurencja bardzo duża. Byłam niedawno w jury konkursu dyrygenckiego w Genewie i uczestniczący w nim dwudziestolatkowie i trzydziestolatkowie mogli się pochwalić poważnymi już osiągnięciami. Zresztą już ponad 10 lat temu, kiedy stanęłam do konkursu na asystenta dyrygenta Orkiestry Filharmonicznej Radia France, zostałam ostatecznie wybrana spośród ponad trzystu chętnych. Ilu z nich się zatem przebije?
Nie zdarza się, że orkiestra nie chcąc być posądzona o dyskryminowanie kobiet, postanawia zaprosić dyrygentkę, by poprowadziła koncert?
Czas ewentualnego faworyzowania kobiet jest procesem, który przeminie. Z drugiej strony, gdy dyrygentkom tak trudno było przebić się przez dominację mężczyzn, powstał konkurs „Maestra”,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)